Blog > Komentarze do wpisu

Kret - czarodziej - w Kaftun

Jarka Kreta na pewno znacie. Ale raczej nie od tej strony, którą tu pokaże. Bo tym razem nie zapowie pogody. Zobaczycie, co go fascynuje i zajmuje od lat. A wkrótce także o tym poczytacie...

Jarek z wykształcenia jest egiptologiem. Nic więc dziwnego, że ma ciągoty archeologiczne. Kilka razy był z naszą ekipą na wykopaliskach w Libanie. Zrobił tam masę zdjęć. Niezwykłych. Niestety, zaliczyłam przez nie gafę i do dziś mi głupio. Kiedy dostałam paczkę fotografii z wcześniejszych misji do Jiyeh, Kaftun i Szhim, zapytałam Jarka: "Twoje?". "Nie. Moje są czarodziejskie" - odparł. Trochę mnie zatkało takie podejście do sprawy, ale potem zrozumiałam, o czym mówi. Jego zdjęcia nie dokumentują ciężkiego znoju naukowca podczas ekspedycji, nie dokumentują wykopalisk. Jest w nich coś zupełnie innego. A co mam na myśli zrozumiecie, gdy obejrzycie galerię. Całą.

Dziś otwieram jej pierwszą część. Jeszcze nie ze wszystkimi opowieściami Jarka, bez podpisów (będę je każdego dnia uzupełniać), ale już do oglądania. Trochę przeszkadzają znaki wodne, proszę jednak o wybaczenie i zrozumienie. Fotografie nie były dotąd publikowane i chronione są prawami autorskimi. Bez zgody Jarka nie wolno ich rozpowszechniać.

Pojechał Kret na wykopki i trafił na dzika i niedźwiedzia

Pojechał Kret na wykopki i dostał się między dzika i niedźwiedzia. - Zdjęcie zdecydowanie pozowane. Ale i tak je lubię - mówi Jarek. Zostało zrobione w muzeum mozaik w Beiteddine.

A teraz kościół w Kaftun. Tam od kilku lat pracują polscy konserwatorzy. Popatrzcie, jak Jarek pokazuje ich pracę...

 

Po prawej jest kościół, w którym prowadzone są prace konserwatorskie, a niżej wnętrza i wspaniałe malowidła poddawane konserwacji.

A teraz poznacie małą obsesję Jarka. Ma je na punkcie... drabin. - Uwielbiam je - przyznaje. - Zawsze bardzo dobrze mi się kojarzą. To symbol wspinania się w górę o własnych siłach. Także ta drabina pomaga naszym konserwatorom - np. wspinać się na szczyty ich umiejętności. A w głębi jest dziewczyna. Wyrwana ze swojej rzeczywistości stałą się fragmentem malowidła.

Mnóstwo tajemnicy kryje się w tym zdjęciu. Dziewczyna wykonała taki gest dłonią, który bardzo do tego malowidła pauje - mówi Jarek. - Wygląda niemal jak święta, która machnęła sobie ręką. Idealnie wpisała się w to malowidło.

Jarek: - To moment odkrycia malowidła z Matką Boską, ukrytego między dobudowanym kiedyś, obniżonym stropem a dachem. Jest jeszcze przysypane gruzem. Na tym poddaszu malowideł było więcej. Żeby zrobić to zdjęcie, musiałem wejść na dach kościoła. Jak się dobrze przyjrzeć tej fotografii to widać, że Krzysiek Chmielewski, szef warszawskich konserwatorów z ASP, wykonuje taki sam gest dłonią jak Matka Boska. Tylko że drugą ręką - jak w lustrzanym odbiciu.

- To śliczne dziewczę, które wyłoniło się z czerni i pędzelkiem poprawia coś na malowidle, jest po prostu niezwykłe. Samego fresku właściwie nie widać, ale przez to konserwatorka wygląda jakby była postacią z niego.

- Uwielbiam to zdjęcie. Ten człowiek ma szaleństwo w oczach. Widać pasję, z jaką wykonuje swoją pracę.

- To zdjęcie nazwałem „Dotknięcie anioła”. Cień ręki – właśnie anioła - wychodzi nie wiadomo skąd i styka się z ręką dziewczyny.

- To zdjęcie wyraźnie pokazuje dwie rzeczywistości: fresku i naszą. Poszarpane malowidło wyrwane z całości ściany a pod nim, w ciemności pod łukiem - konserwatorka, wyrwana z naszego świata. Obie rzeczywistości zlewają się tu w jeden obraz.

- Dwa profile: apostoła i dziewczyny. Apostoł patrzy na konserwatorkę jakby z oburzeniem. Ona spokojnie poprawia coś jego kumplowi pędzelkiem. Połączyły się tu dwa światy - jego i jej. W dodatku bardziej dynamiczną postacią zdaje się być ten apostoł. Ona jakby zastygła w oczekiwaniu na zaproszenie do jego świata. On zaś tym surowym spojrzeniem mówi jej: „Nie jestem pewien, czy mam cię tu wpuścić”.

- A tu jakby dalszy ciąg poprzedniej sceny. Profil dziewczyny wpisał się w malowidło. Czyżby apostoł wpuścił ją do swego świata?

- Chłopak w aureoli. Za swą pracę otrzymał nagrodę.

Czy ci wszyscy, jak najbardziej współcześni, ludzie nie są integralnymi elementami obrazów? Jutro więcej: Kret - czarodziej - w Szhim. I uzupełnię te zdjęcia o opowieści Jarka ;)

środa, 22 lipca 2009, joannagrabowska_net

Polecane wpisy

  • Naczynia i piec jak sprzed 2000 lat

    Brzmi to wręcz niesamowicie, ale to prawda. W niewielkiej miejscowości Borżein, odległej dwie górskie doliny od Szhim, archeolodzy znaleźli garncarza. A w jego

  • Krecia robota, czyli pakowanie w obrazkach

    Trochę długo trwał powrót do tego bloga, ale jestem i to ze zdjęciami. Na początek obejrzyjcie obiecane wcześniej fotografie z pakowania i zwijania obozu w Jiy

  • Kret - czarodziej - w Jiyeh

    Dziś Jarek Kret pokazuje nam archeologów w Jiyeh, czyli antycznym Porfirejonie. - To zupełnie inne miejsce niż Szhim czy Kaftun. Choć nad samym morzem, w malown

Komentarze
2009/07/22 15:33:06
Zdjęcia rzeczywiście czarodziejskie, zwłaszcza to ostatnie;)
-
2014/07/21 15:43:53
Fajne znaleziska, dzięki za przybliżenie ich. Pomyśleć, że kilka km od miejsca gdzie powstają biokominki Brasco znaleźć można takie cuda - jednak przeszłość nadal potrafi nas zaskoczyć :)