Blog > Komentarze do wpisu

Kret - czarodziej - w Szhim

Tak naprawdę to praca archeologa jest nudna i żmudna. To dłubanie w ziemi, wyszukiwanie skorup. Co w tym ciekawego, zwłaszcza na zdjęciu? Postanowiłem: nie będę fotografować "technologii" pracy tylko poszukam jakiegoś klucza., żeby pokazać w sposób ciekawy tę archeologię - mówi Jarek Kret.

Dziś zaprasza nas do oglądania Szhim. To wioska w górach, 7 km od wybrzeża, o której już pisałam w jednej z pierwszych notek. - Tam, w rzymskich ruinach starałem się sfotografować archeologów tak, by byli podobni do rzeźb, by nagle stali się fragmentami tych ruin. Pokazywałem też tzw. życie codzienne - mówi.

Jarek: - Archeolożka w ruinach rzymskiej świątyni wygląda jak jakaś antyczna rzeźba. Przed nią na kamieniu stoi kufa, czyli kosz do noszenia gruzu. Został zrobiony ze starej opony. Dziewczyna ogląda wyjęty z niego fragment. Wszystko rozjaśnia poranne słońce. To zdjęcie pokazuje archeologów w ich raju, wpisanych w rzeczywistość, którą odkrywają. Nagle stają się bohaterami tej rzeczywistości i tego miejsca. A samo miejsce - ożywa.

Z tych ruin archeolog wyłania się jak rzeźba klasyczna. Ale celowo zmieściłem w kadrze jego zeszyt z pacyfkami i tę nibykielnię, niezbędną w ekwipunku archeologa. Odgarnia się nią ziemię. Ta pacyfka jest po to, żebyśmy za daleko nie poszli w przypuszczeniach, że to może jakiś młody bóg.

Te osty są suche, ale nie martwe. Gdyby je podlać, natychmiast by ożyły. Jak stojące za nimi ruiny. Nie chciałbym tworzyć wielkich paraleli, ale przychodzi mi na myśl film nagrany przez Pink Floyd w Pompejach – wspaniały koncert. Ten zespół, nawiązując do klasycznej sztuki, motywów, ożywił Pompeje. Pokazał, że dawna sztuka żyje. Nie bał się pokazać, że jego nowoczesna rockowa muzyka, może mieć elementy klasyczne. Te osty z kolei pokazują, jak niewiele potrzeba, by przywrócić do życia martwe ruiny w Szhim. A tymi, którzy przywracają je światłu dziennemu są archeolodzy.

Jesteśmy cały czas w tej samej świątyni w Szhim. Tu w malutkim okienku - archeolożka. Wygląda jak płaskorzeźba.

A to już tak zwane życie codzienne. Tu kuchnia polowa w Szhim. Atmosfera niby wakacyjna, ale tak naprawdę warunki życia i pracy są bardzo ciężkie. Śpi się na dachu pod gigantyczną moskitierą na materacach.

Poobiednia sjesta. To czas pisania listów albo czytania książki. Oczywiście zawsze trzeba mieć pod ręką killera na robactwo. No i to radio z polską muzyką. Ciekawy sprzęt. Można z niego słuchać polskiego radia. Kilka lat temu ktoś nagrał na taśmę parę godzin zwykłych polskich audycji z muzyką i informacjami. Do tej pory puszczają to sobie.

Julka i modliszka.

I tylko modliszka, na suszącym się kostiumie kąpielowym.

A to dłoń pewnej Francuzki. Przyjechała na wykopaliskach, choć wkrótce miała rodzić. Znalazła fragment lampki oliwnej z krzyżem. Wszyscy zastanawiali się jak tę skorupkę zinterpretować. W Szhim głównie takie przedmioty się znajduje. Bo to jest grzebanie na śmietnisku. Gdy ktoś znajdzie całą lampkę oliwną, to jest to duże wydarzenie. Zwykle wykopuje się je w częściach, które trzeba sklejać. Podczas jednego z sezonów miałem szczęście. Znalazłem trzy kompletne lampki oliwne, kilka monet, i parę jakichś dziwnych haczyków. To był skarb! Wszyscy byli wściekli, że siedziałem parę tygodni i coś takiego a oni przez parę miesięcy znajdowali tylko skorupy.

czwartek, 23 lipca 2009, joannagrabowska_net

Polecane wpisy

  • Naczynia i piec jak sprzed 2000 lat

    Brzmi to wręcz niesamowicie, ale to prawda. W niewielkiej miejscowości Borżein, odległej dwie górskie doliny od Szhim, archeolodzy znaleźli garncarza. A w jego

  • Krecia robota, czyli pakowanie w obrazkach

    Trochę długo trwał powrót do tego bloga, ale jestem i to ze zdjęciami. Na początek obejrzyjcie obiecane wcześniej fotografie z pakowania i zwijania obozu w Jiy

  • Ofiary wzmożonych kontroli

    Już jakiś czas temu wrócili nasi archeolodzy z Jiyeh i Szhim, ale czekałąm na zdjęcia, żeby o tym napisać. A tu zdjęć, póki co, nie ma. Poczekam na nie jeszcze