Blog > Komentarze do wpisu

Ślimaczych muszli archeologom za mało!

Naukowa ekipa w Jiyeh z pełną powagą poszukuje nie tylko śladów i artefaktów z przeszłości, ale też muszli ślimaków. Do czego im są potrzebne?

W jednej z pierwszych notek pisałam już, że antyczna nazwa dzisiejszego Jiyeh to Porfirejon. Od barwnika - purpury. Naukowcy twierdzą jednak, że to na razie tylko poszlaka. Bo jeśli Jiyeh było Porfirejonem to powinni tam znaleźć warsztaty produkcji purpury no i dużo muszli ślimaków. A póki co mają ich tylko kilka. To zdecydowanie za mało, ale nie tracą nadziei, że znajdą więcej.

Na razie od Bartka Wójcika dostałam całą garść bardzo fajnych informacji o produkcji purpury i zdjęcia muszelek znalezionych przez archeologów podczas sondażu w pomieszczeniach kwartału mieszkalnego. Już je podaję.

„Przede wszystkim istotne i poszukiwane przez nas muszle nalezą do ślimaków o łacińskich nazwach: Murex Trunculus i Murex Brandaris. To z nich wytwarzano w starożytności purpurę.”

Muszla mureksa, ślimaka z którego Fenicjanie wytwarzali purpurowy barwnik

Pierwsze ślady wytwarzania purpury z mureksów zostały odkryte na Krecie w osadzie Myrtos. Trudnili się tym już w XIV wieku p.n.e. Minojczycy. Mówi o tym informacja spisana pismem linearnym B na tabliczce datowanej właśnie na czasy sprzed 3400 lat. Fenicjanie - jak pisze Bartek - rozpoczęli produkcję purpury znacznie później, bo w XI wieku p.n.e. Zajmowali się tym aż po okres rzymski, a głównymi ośrodkami produkcji purpury były Tyr i Sydon.

Ślimaki: Murex Trunculus, Murex Brandaris i Thais Haemastoma (tzw. Szkarłatnik) występują we wschodniej części Morza Śródziemnego i w Morzu Czerwonym. Są drapieżnikami. Mają gruczoł wytwarzający jad, który paraliżuje ofiarę. To z tego jadu wytwarzana była purpura.

Muszla mureksa, ślimaka z którego Fenicjanie wytwarzali purpurowy barwnik

Proces pozyskiwania „surowca” i jego „obróbkę” opisał w I wieku n.e. Pliniusz Starszy w swojej „Historii naturalnej” (kto jest bardziej wrażliwy niech pominie cztery następne zdania, bo są trochę... odrażające). Według niego ślimaki odławiano z początkiem wiosny, kiedy już złożyły ikrę. Nie tylko dla ochrony gatunku, ale też dlatego, że wtedy miały najwięcej barwnika. Duże okazy były rozcinane i wycinano im gruczoł. Małe były rozgniatane wraz z muszlami. Powstawał matowy biały sok, który solono i zostawiano na trzy dni. Potem wszystko zalewano wodą i gotowano. Uwarzony roztwór - żółto-niebieski - ponownie zostawiano w spokoju - tym razem na dziesięć dni. A w tym czasie szykowano przędzę. Bo nici do farbowania musiały być wyprane. Farbowano je mocząc kolejno w dwóch kadziach. W pierwszej farba była słabsza, w drugiej mocniejsza. Potem przędzę dokładnie odsączano, bo barwnik nadawał się do powtórnego wykorzystania.

Efekty farbowania widoczne były dopiero po wysuszeniu nici. Podczas suszenia następował bowiem proces utleniania, podczas którego barwnik zmieniał kolor na fioletowy i ciemnopurpurowy.

Austriacki chemik P. Friedlander w 1909 roku otrzymał purpurę postępując według receptury spisanej przez Pliniusza. „Uzyskał 1,5 grama barwnika z 12 tys. ślimaków. Farbując tkaninę ściśle przestrzegał zaleceń stosując ok. 3 kg roztworu wody i barwnika na każdy kilogram tkaniny.” - napisał Bartek i dorzucił kilka następujących ciekawostek.

Na przykład w edykcie Dioklecjana o cenach maksymalnych wymienionych jest 21 rodzajów tkanin i szat purpurowych. Purpurowa szata jedwabna jest w nim wymieniona jako najdroższy towar - kosztowała 150 tys. denarów. Znacznie tańsza była szata wełniana - 32 tys. denarów. I dla porównania zarobki: dniówka robotnika - 25 denarów, a nauczyciel greki i łaciny zarabiał miesięcznie 200 denarów od ucznia.

Handel purpurą i purpurowymi tkaninami był bardzo intratny. W okresie rzymskim kupcy sprzedawali je do Arabii, Indii i Chin.

niedziela, 19 lipca 2009, joannagrabowska_net

Polecane wpisy

  • Ofiary wzmożonych kontroli

    Już jakiś czas temu wrócili nasi archeolodzy z Jiyeh i Szhim, ale czekałąm na zdjęcia, żeby o tym napisać. A tu zdjęć, póki co, nie ma. Poczekam na nie jeszcze

  • Cysterna z kandelabrem

    Używana była około 800 lat. Mieszkańcy Szhim magazynowali w niej wodę. Kiedy już nie była potrzebna, zamieniono ją w śmietnik. Piszę o cysternie, którą nasi arc

  • Co może powiedzieć archeologowi gwóźdź?

    Dawno, dawno temu - gdzieś na początku lipca - napisałam, że w Libanie nasi archeolodzy nie tylko kopią i konserwują. Dokumentują też zabytki odkryte w kwartale

Komentarze
2009/07/21 22:39:25
" (...) nauczyciel greki i łaciny zarabiał miesięcznie 200 denarów od ucznia""

No proszę, a dziś po filologii klasycznej klepie się biedę.
-
miasto.rzeszow
2009/07/21 22:39:47
" (...) nauczyciel greki i łaciny zarabiał miesięcznie 200 denarów od ucznia""

No proszę, a dziś po filologii klasycznej klepie się biedę.
-
2009/07/22 15:31:42
Szalenie Ciekawy blog z przyjemnością zaglądam. Pozdrawiam