sobota, 18 lipca 2009

Ale nie z powodu prac wykopaliskowych tylko pogody. Gorąco, duszno i bardzo wilgotno jest w Jiyeh. Trudno się w takich warunkach pracuje.

Dr Tomasz Waliszewski opowiada: - Przez ostatnich kilka dni rano budziła się w nas nadzieja. Niebo nad morzem zaciągało się chmurami, zanosiło się wręcz na deszcz, a potem po paru godzinach chmury znikały, zostawało tylko słońce i robił się żar. Temperatura jest trochę niższa, 32 stopnie, ale marna to pociecha, gdy nie ma wiatru od morza. Duchota i wilgotność mocno dają się we znaki.

Właśnie przygotowuję info o sondażu w pomieszczeniu nr 20. Za jakąś godzinę go opublikuję.

10:17, joannagrabowska_net , Co tam się dzieje?
Link Komentarze (1) »
czwartek, 16 lipca 2009

Archeolodzy w Jiyeh prowadzą prace sondażowe. Chcą poznać chronologię tego miejsca. Żeby jednak dowiedzieć się czegokolwiek, musieli przekopać się przez warstwy śmieci – współczesnych i antycznych

W notce o Jiyeh, czyli dawnym Porfirejonie, pisałam już, że jest tam bazylika bizantyjska i kwartał mieszkalny z okresu rzymskiego. Ale nic nie wiadomo o początkach osady. Kto ją założył, jaki zajmowała teren, jak wyglądała?

Bartek Wójcik w najnowszej porcji informacji z Jiyeh przypomina, że w zeszłym roku podczas sondażu w południowej części kwartału mieszkalnego została znaleziona ceramika z przełomu epoki brązu i żelaza.

Tegoroczne sondaże mają zweryfikować te ubiegłoroczne.

Karol Juchniewicz

Karol Juchniewicz podczas prac sondażowych w pomieszczeniu nr 44

Badania prowadzone są w dwóch pomieszczeniach: nr 44 (prowadzi je Karol Juchniewicz) i nr 20 (Mariusz Gwiazda). Dziś napiszę o tym pierwszym, bo do drugiego potrzebne mi są dodatkowe informacje.

Sondaz w pomieszczeniu nr 44. Studenci Karol Ochnio i Karolina Pawlik odczyszczają wykop

Sondaż w pomieszczeniu nr 44. Studenci Karol Ochnio i Karolina Pawlik odczyszczają wykop

Obawiam się, że w obu miejscach - przynajmniej w początkowej fazie - nie jest to porywająca praca. Jak pisze Karol Juchniewicz, zaczyna się od sprzątania zupełnie współczesnych śmieci: gruzu, potłuczonych naczyń, plastikowych toreb, szkła. Dopiero potem robi się ciekawiej. Pojawia się kolejna „warstwa zasypiskowa”. Najwyraźniej jednak nauka posługuje się tu eufemizmem, bo i to określenie oznacza śmieci, tyle że dużo starsze, z różnych okresów, mocno przemieszane i zwiezione z innych miejsc.

Jeszcze niżej są warstwy oryginalne. Pan Karol pisze, że to „materiał ceramiczny w większości hellenistyczny jednak znaleziska późnorzymskich skorup amfor oznaczają, że jest to wciąż zasyp; najprawdopodobniej jednak antyczny”.

Pod nim jednak wreszcie jest coś: podłoga ze śladami paleniska i fragmentem kamiennej konstrukcji. „Odsłonięte fragmenty murów ukazują przynajmniej dwie fazy funkcjonowania pomieszczenia, w którym znajduje się sondaż. Mur późnorzymski został postawiony mniej więcej na linii muru pochodzącego najprawdopodobniej z czasów hellenistycznych a być może nawet wcześniejszych.”

Karolina Pawlik oczyszcza wykop

Karolina Pawlik oczyszcza wykop

To tyle na dziś. Krótko i enigmatycznie, ale kolejne prace przynoszą po prostu coraz to nowe pytania. Mam nadzieję, że wkrótce będą też odpowiedzi. A jutro  - o pomieszczeniu nr 20 i tajemniczych muszlach; jeśli uda mi się skontaktować z ekipą w Jiyeh ;)

00:21, joannagrabowska_net , Co tam się dzieje?
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 lipca 2009

Do Szhim dojechał trzy dni temu dr Mahmud el Tayeb z Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej Uniwersytetu Warszawskiego. Pochodzi z Sudanu, ale jest Polakiem. - Jestem jak prawdziwy nomada - powiedział mi o sobie, tuż przed wyjazdem. - Co roku jedną nogą w Sudanie, a drugą w Polsce i na wykopaliskach.

Dr Mahmud el Tayeb pokieruje m.in. badaniami etnoarcheologicznymi wokół Szhim. - Chcemy sprawdzić co jest wokół wioski. Poznać architekturę, życie codzienne i posłuchać, co mówią ludzie. Znam arabski więc nie będzie z tym problemu. A ludzie naprawdę dużo wiedzą. Mamy też stare mapy. Powinny pomóc - opowiada. Bardzo żałuje, że w turyści w Libanie chcą zobaczyć Bejrut, Baalbek, dolinę Beka, świątynie i meczety. - A powinni zobaczyć także Szhim. To wspaniała wioska z kamienia, która została zniszczona przez trzęsienie ziemi. Żyli w niej bogaci ludzie. Zajmowali się rolnictwem i produkcją oliwy. Potrafili też zbudować na swoje potrzeby bogate świątynie z bardzo pięknymi mozaikami. Ich życie było bardzo dobrze zorganizowane. Zapasy wody gromadzili w kilku podziemnych cysternach. Ich domy były bardzo funkcjonalne. Bardzo podobne można było oglądać w libańskich wioskach jeszcze w latach 50. XX wieku.

Zdaniem polskich naukowców antyczną wioskę można przywrócić do życia. Można by uruchomić w niej prasy oliwne, bo wszystkie nieorganiczne jej części dobrze się zachowały. Możliwa jest też rekonstrukcja części domów. Poczynili już pewne kroki, by odkryte przez nich miejsce udostępnić turystom. Jakie? O tym napiszę wkrótce.

Nie mam najnowszych zdjęć z Szhim, więc pokażę tym razem te z poprzednich sezonów. Widać na nich jak trudna była praca przy rekonstrukcji mozaiki. Zrobił je dr Tomasz Waliszewski. Uprzedzam: zdjęcia są chronione prawami autorskimi i nie wolno ich kopiować w celu rozpowszechniania.

Rekonstrukcja mozaiki. Fot. Tomasz Waliszewski. Bez zgody autora zdjęć nie wolno rozpowszechniać.

Rekonstrukcja mozaiki. Fot. Tomasz Waliszewski. Bez zgody autora zdjęć nie wolno rozpowszechniać.

Praca w takiej pozycji do łatwych nie należy. Jak długo można wytrzymać w takiej pozycji? Fot. Tomasz Waliszewski. Bez zgody autora zdjęć nie wolno rozpowszechniać.

Praca w takiej pozycji do łatwych nie należy. Jak długo można wytrzymać w takiej pozycji? Fot. Tomasz Waliszewski. Bez zgody autora zdjęć nie wolno rozpowszechniać.

Może mi się uda namówićnaukowców na opowieść o tym jak rekonstruuje się mozaikę? Fot. Tomasz Waliszewski. Bez zgody autora zdjęć nie wolno rozpowszechniać.

Może mi się uda namówićnaukowców na opowieść o tym jak rekonstruuje się mozaikę? Fot. Tomasz Waliszewski. Bez zgody autora zdjęć nie wolno rozpowszechniać.


22:24, joannagrabowska_net , Co tam się dzieje?
Link Dodaj komentarz »

Ta niewielka miejscowść leży około 30 km na południe od Bejrutu i 7 km w głąb lądu od Jiyeh. - Jeśli Jiyeh, czyli dawny Porfirejon, jest dużą osadą nadmorską otwartą na świat, to Szhim jest stosunkowo niewielką wsią w górach, oddaloną od głównych tras komunikacyjnych, żyjącą wolniejszym rytmem, który charakteryzuje zresztą górskie wsie w Libanie i dziś - opowiada dr Tomasz Waliszewski. Dodaje, że we współczenym Szhim jest może z 70 domów, a samo stanowisko archeologiczne znajduje się na obrzeżach osady.

Mapa stanowiska w Szhim (chroniona jest prawami autorskimi, nie wolno jej powielać ani rozpowszechniać bez zgody Dr. Tomasza Waliszewskiego)

Mapa stanowiska w Szhim (chroniona jest prawami autorskimi, nie wolno jej powielać ani rozpowszechniać bez zgody Dr. Tomasza Waliszewskiego)

Archeologiczne badanie Szhim rozpoczęło się w 1996 r. I trwa niemal nieprzewanie do dziś. Z archeokalendarza wypadł 2006 r. - z powodu wojny. Przez te wszystkie lata naukowcy dokonli w Szhim wielu bardzo ciekawych odkryć.

Oto informacje o tym miejscu, które otrzymałam od archeologów, i kilka zdjęć.

„Ruiny antycznej wsi...

... rozciągają się na zboczu wzgórza wznoszącego się na blisko 500 m n.p.m. W swoim obecnym kształcie powstała w I wieku po Chrystusie, choć zachowane ślady świadczą, że teren był zasiedlony już w epoce żelaza i okresie hellenistycznym. Poszczególne elementy osady są niezwykle dobrze zachowane. Wzdłuż wąskich uliczek przecinających się pod kątem prostym rozsiadły się domy mieszkalne, tłocznie oliwy, rzymska świątynia, bazylika bizantyjska, a wokół znaleźć można jeszcze dziś ślady kilku nekropoli.

Typowy dom w Chhim miał jedną, prostokątną lub częściej kwadratową izbę, która służyła zapewne jednej rodzinie. Przy ścianach ustawione były ławy murowane z kamieni, w rogu umieszczano piec chlebowy, pośrodku znajdował się często filar podpierający drewnianą konstrukcję płaskiego dachu z ubitej ziemi. Nietrudno spostrzec, że ten opis pasuje doskonale do domu libańskiego znanego w regionie jeszcze kilkadziesiąt lat temu.

Koniec wsi przyszedł w VIII-IX wieku, najprawdopodobniej w wyniku zmiany lokalnej koniunktury na produkty rolne, w tym oliwy.

Bazylika w Szhim. Fot. Tomasz Szmagier (zdjęcia są chronione prawami autorskimi)

Bazylika w Szhim. Fot. Tomasz Szmagier (zdjęcia są chronione prawami autorskimi)

Bazylika chrześcijańska

Została zbudowana 1500 lat temu. To w niej polscy archeolodzy dokonali najbardziej spektakularnych odkryć. Podłoga bazyliki pokryta była wspaniałymi, barwnymi mozaikami. Występujące na nich motywy geometryczne, floralne i figuralne - jak choćby lwica w centralnej części prezbiterium - świadczą o zamożności i guście społeczności, która je zamówiła.

Mozaika podłogowa w bazylice w Szhim. Fot. Tomasz Szmagier (zdjęcie chronione jest prawami autorskimi nie wolno go rozpowszechniać bez zgody autora)

Mozaika podłogowa w bazylice w Szhim. Fot. Tomasz Szmagier (zdjęcie chronione jest prawami autorskimi nie wolno go rozpowszechniać bez zgody autora)

Odkryta przed jednym z bocznych wejść grecka inskrypcja jest niemym świadkiem historii budowli. Prezbiter Tomasz, opiekun kościoła, wymienił w niej swego biskupa Andrzeja i jego biskupa pomocniczego (chorepiskoposa) Iannosa. Pełen błędów ortograficznych tekst zawiera także datę położenia mozaik. Według wszelkiego prawdopodobieństwa miało to miejsce w 498 roku po Chrystusie.

Sanktuarium rzymskie

Pierwotne sanktuarium istniało w tym miejscu już w I w. p.n.e. - I w. n.e. W okresie prosperity w II wieku po Chr. społeczność wsi podjęła decyzję o budowie świątyni ulokowanej na południowym skraju osady. Niewielka budowla w stylu korynckim miała zapewne odpowiadać rozbudzonym ambicjom jej mieszkańców. Nie wiemy jakie bóstwo było w niej czczone, a kres kultu - trwającego w tym miejscu zapewne od dawna - przyszedł wraz z chrześcijaństwem. Świątynię opuszczono, aby naprzeciw niej pobudować w końcu V wieku kościół.

Tłocznie oliwy

Odwiedzających stanowisko zastanawia duża ilość budynki tłoczni oliwy. Ich wnętrza kryją świetnie zachowane instalacje pras, którym brak tylko drewnianych elementów i lin, aby mogły ponownie, po kilkunastu wiekach, tłoczyć oliwę. Do tej pory poznaliśmy cztery takie budynki, piąty widoczny jest na powierzchni. Niektóre z nich noszą ślady nieprzerwanego użytkowania przez siedem wieków. Znaczna liczba rozrzuconych po ruinach wsi elementów pras sugeruje, że swój dostatek mieszkańcy osady opierali w znaczącym stopniu o produkcję ogromnych ilości oliwy, choć nie można zapominać o rolnictwie i hodowli zwierząt.“

Dużo. I całe szczęście. Dzięki temu światło dzienne ujrzy ponownie wspaniałe średniowieczne malowidło ze sceną Zwiastowania w kościele Mar Sarkis w Kaftun. Konserwatorzy przy pomocy architekta usunęli zasłaniające je jedno przęsło sklepienia.

W tym roku pracownicy i studenci Wydziału Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie będą pracować w miejscowościach: Kaftoun, Maad i Kfar Helda. Do Libanu pojechało ich 11. Zamieszkali w miejscowości Hamat na półwyspie Chekka w północnej części Libanu. Stamtąd codziennie dojeżdżają do miejsc pracy. „Życzliwość i gotowość do pomocy mieszkańców Hamat oraz graniczącego z nim Wajar el Hajar, sprawiają, że kolejny raz wybraliśmy to miejsce na swoją siedzibę. Ta część Libanu w większości zamieszkana jest przez ludność chrześcijańską - maronitów i ortodoksów” - napisał mi w mailu dr Krzysztof Chmielewski, kierujący grupą.

Konserwatorzy planują zakończenie prac w przyklasztornym kościele ortodoksyjnym Mar Sarkis w Kaftoun, oraz w bocznej kaplicy maronickiego kościoła Mar Charbel w Maad. Natomiast rozpoczną konserwację malowideł ściennych w kościele w miejscowości Kfar Helda, w położonej w górach. Ale o tym napiszę później.

Kościół Mar Sarkis w Kaftun

Kościół Mar Sarkis w Kaftun

Dziś zatrzymamy się w Kaftun. To tam w 2004 roku nasz konserwatorski zespół odkrył w opuszczonym kościele malowidła ścienne, które skrywały się pod kilkoma warstwami tynków. „Podczas czterech organizowanych każdego lata pobytów udało się odsłonić i poddać konserwacji prawie całość zachowanych malowideł - pisze dr Chmielewski. - Pochodzą one z XIII w. i reprezentują typowy dla tradycji bizantyńskiej zespół przedstawień. W górnej części absydy widoczna jest tzw. scena Deesis - zasiadający na tronie Chrystus pomiędzy postaciami Matki Boskiej i św. Jana Chrzciciela. Na ścianach nawy głównej kościoła zachowana jest jedynie fragmentarycznie scena Komunii Apostołów a na filarach postaci świętych i proroków. W najlepszym stanie przetrwała scena Zwiastowania ale pozostawała niewidoczna z powodu jej przesłonięcia wtórnym sklepieniem.

Komunia apostołów z nawy głównej - fragment

Komunia apostołów z nawy głównej - fragment

Pierwotnie kościół w Kaftun przykryty był płaskim stropem a jego ściany w całości pokrywały malowidła. Z niewiadomych przyczyn część kościoła uległa w przeszłości zniszczeniu i wtedy strop zastąpiono niższym sklepieniem kolebkowym. Aby możliwe było podziwianie malowidła ze Zwiastowaniem z wnętrza kościoła, trzeba było rozebrać jedno przęsło sklepienia. Po wielu dyskusjach w końcu podjęto tę niełatwą decyzję. W dniach 1-3 lipca pod okiem architekta oraz polskich konserwatorów grupa wyspecjalizowanych miejscowych pracowników pomyślnie zdemontowała przęsło sklepienia. Postaci Marii oraz Archanioła Gabriela zostały w całości odsłonięte spod kamieni. Szczęśliwie udało się uniknąć dodatkowych uszkodzeń malowidła, czego ryzyko zawsze istnieje w trakcie przeprowadzania tak radykalnych zabiegów.”

Grupa Deesis - przed rozebraniem sklepienia

Grupa Deesis - przed rozebraniem sklepienia

W najbliższych tygodniach polscy konserwatorzy poddadzą ten ostatni z zachowanych fragmentów malowideł konserwacji. Potem kościołowi zostanie przywrócony płaski strop. Jesienią świątynia zostanie ponownie konsekrowana i będzie służyć mniszkom z klasztoru i wiernym. Dr. Chmielewskiego martwi jednak stan zdrowia wieloletniej przeoryszy klasztoru, Matki Antoniny. Pisze: „W  ostatnim czasie bardzo się pogorszył i przebywa ona teraz w szpitalu. Wszyscy maja nadzieję, że dane jej będzie jeszcze zobaczyć efekt kompletnej konserwacji kościoła, o co wytrwale i usilnie zabiegała przez wiele lat”.

Demontaż przęsła sklepienia

Demontaż przęsła sklepienia

Fragment sceny Zwiastowania po demontażu sklepienia

Fragment sceny Zwiastowania po demontażu sklepienia

Chrystus - detal w scenie Deesis

Chrystus - detal w scenie Deesis

Wszystkie zdjęcia: Krzysztof Chmielewski

Zdjęcia chronione są prawami autorskimi. Nie wolno ich kopiować ani rozpowszechniać bez zgody autora

00:59, joannagrabowska_net , Co tam się dzieje?
Link Komentarze (2) »
środa, 08 lipca 2009

Dziś mam coś specjalnego. O wykopaliskach w Jiyeh napisał mi informację na bloga dr Tomasz Waliszewski, szef misji do Libanu. Poprzecinam ją trochę zdjęciami, bo widać na nich dokładniej pracującą w Jiyeh ekipę.

„Jiyeh - Porfirejon

Dlaczego zajmujemy się Jiyeh (Porfirejon)? Bo to jedyne takie miejsce, które przetrwało na wybrzeżu libańskim. Do tej pory poznano nieco archeologię grecko-rzymskiego Bejrutu albo sławnego Tyru, jednak duże osady o charakterze miejsko-wiejskim były dla archeologów nieznane. A przecież one stanowiły większość miejscowości, w których koncentrowała się ludność.

Archeolog Karol Juchniewicz i studenci Karol Ochnio i Karolina Pawlik na stanowisku

Archeolog Karol Juchniewicz i studenci Karol Ochnio i Karolina Pawlik na stanowisku. Fot. Bartosz Wójcik

Kontekst osady Porfirejon? Ni to wieś, ni to miasto, na ruchliwym wybrzeżu fenickim, w strefie wzmożonych kontaktów i wymiany, obok jednej z głównych dróg Cesarstwa Rzymskiego biegnącej m.in. przez Antiochię do Aleksandrii, wzdłuż wschodniego wybrzeża Morza Śródziemnego. Osada ta leżałą na brzegu morza, na wąskiej (około 500-700 m) równinie nadmorskiej. Jej mieszkańcy zajmowali się rolnictwem, produkcją oliwy (znaleźliśmy liczne elementy pras oliwnych), rzemiosłem (w tym produkcja ceramiki), handlem i rybołóstwem (znależliśmy haczyki, ciężarki do sieci).

Archeolog Magdalena Makowska przeprowadza dokumentację rysunkową podłogi podczas sondażu w północnej części kwartału mieszkalnego. Fot. Bartosz Wójcik

Nasze tegoroczne prace nawiązują do wyników prac poprzedniego roku. Odsłaniamy nowe pomieszczenia w kwartale mieszkalnym. Póki co, ukazały się zarysy dwóch pomieszczeń oraz kanalizacji biegnących dwiema uliczkami. Rozpoczęliśmy też dwa nowe sondaże, które już po dwóch dniach przynoszą obfity plon w postaci ceramiki z III-II w. p.n.e.

Studenci Iwona Brodzka, Iwona Janeczko, Jarosław Paszkiewicz oraz archeolodzy Szymon Lenarceyk i Zofia Kowarska w pomieszczeniach przy wschodnim murze bazyliki. Fot. Tomasz Waliszewski

Studenci Iwona Brodzka, Iwona Janeczko, Jarosław Paszkiewicz oraz archeolodzy Szymon Lenarceyk i Zofia Kowarska w pomieszczeniach przy wschodnim murze bazyliki. Fot. Tomasz Waliszewski

Wykopaliska w Jiyeh toczą się od kilku lat zaplanowanym rytmem.

W latach 2003-2004 pochłonięci byliśmy rozpoznawaniem stanowiska oraz ratowaniem jego północnej części zagrożonej zniszczeniem. To tam znajdowały się nekropola rzymska oraz bizantyjska z II-VI w. I ośrodek produkcji ceramiki użytkowej z okresu I w . p.n.e. - I w. n.e).

Godz. 6.30. Archeolog Mariusz Gwiazda jest już na stanowisku a wraz z nim miejscowi robotnicy. Fot. Tomasz Waliszewski

Godz. 6.30. Archeolog Mariusz Gwiazda jest już na stanowisku a wraz z nim miejscowi robotnicy. Fot. Tomasz Waliszewski

W 2005 roku badaliśmy bizantyjską bazylikę, jedną z największych, jeśli nie największą z dotychczas odkopanych na wybrzeżu libańskim. Ten trzynawowy kościół miał około 40 m długości i był zapewne największym budynkiem Porfirejon.

Rok 2006 to czas wojny w Libanie, który umknął nam z kalendarza działań terenowych. Były wtedy niemożliwe.

Również rok 2007 był szczególny, spędziliśmy czas na studiowaniu zabytków wydobytych w poprzednich latach. W archeologii czas taki jest niezbędny, aby uporać się z narastającą w nieubłagany sposób ogromną ilością informacji, które wymagają interpretacji, a przede wszystkim żmudnej pracy dokumentacyjnej polegającej na segregowaniu materiału, rysowaniu go, opisywaniu, fotografowaniu… Daleko w tej pracy do przygody kojarzonej zwykle z wykopaliskami, a bliżej buchalterii.

Skoro świt (6.30) przy magazynie tuż przed rozpoczęciem prac: Archeolog Urszula Wicenciak i studenci: Jarosław Paszkiewicz, Karol Ochnio, Joanna Pazio i Anna Zawadzińska (obie siedzą). Fot. Tomasz Waliszewski

Skoro świt (6.30) przy magazynie tuż przed rozpoczęciem prac: Archeolog Urszula Wicenciak i studenci: Jarosław Paszkiewicz, Karol Ochnio, Joanna Pazio i Anna Zawadzińska (obie siedzą). Fot. Tomasz Waliszewski

W roku 2008 rozpoczęliśmy badania w kwartale mieszkalnym użytkowanym w okresie rzymskim i bizantyjskim (I w. p.n.e. - VII w. n.e.) i to jemu poświęcać będziemy uwagę w najbliższym czasie.

Obszar ten o wymiarach około 40x30 m jest jedyną pozostałością po starożytnej miejscowości, która funkcjonowała na fenickim wybrzeżu dzisiejszego Libanu w czasach perskich (z grubsza w V-IV w. p.n.e., hellenistycznych (po przybyciu na te tereny Aleksandra Macedońskiego i póżniej, aż do przybycia Rzymian, czyli od końca IV w. do I w. p.n.e.), w czasach rzymskiej dominacji (I w. p.n.e. - IV w. n.e.), wreszcie w czasach bizantyjskich, które są kontynuacją poprzedniego okresu (koniec IV w. n.e. aż po przybycie wojsk islamskich w latach 634-640). Jeszcze w koncu XIX w. obszar zajmowany przez ruiny osady był z pewnością większy. Jednak szybki rozwój współczesnego osadnictwa powodował zagładę kolejnych elementów zabytkowego obszaru.

Studentki Joanna Pazio i Anna Zawadzińska doczyszczają pomieszczenia przy wschodnim murze bazyliki. Fot. Bartosz Wójcik

Studentki Joanna Pazio i Anna Zawadzińska doczyszczają pomieszczenia przy wschodnim murze bazyliki. Fot. Bartosz Wójcik

W 1975 roku przez cztery miesiące, od maja do września, na stanowisku tym pracowała libańska ekipa archeologiczna prowadzona przez Roger Saidah. Udało im się odsłonić znaczący obszar zabudowy mieszkalnej. Wybuch wojny domowej w Libanie spowodował przerwanie prac. Powróciła do nich dopiero teraz polsko-libańska misja archeologiczna Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej Uniwersytetu Warszawskiego oraz libańskiej Generalnej Dyrekcji Starożytności, która włączona jest w struktury Ministerstwa Kultury.

Wyniki roku 2008 to odsłonięcie 70 pomieszczeń, które składają się na kilkanaście domów. Zbudowane są z lokalnego kamienia - zlepieńca piaskowego, który tworzy się na śródziemnomorskich plażach i używany był powszechnie w celach budowlanych. Domy liczą po kilka pomieszczeń na parterze, dostępnych z ulicy. Jednak więcej niż prawdopodobne jest, że były to konstrukcje posiadające przynajmniej dwie kondygnacje. W końcu Strabon pisze, że kamienice w pobliskim Sydonie czyli dzisiejszej Sajdzie liczyły w jego czasach nawet po 4-5 kondygnacji.

Innym ważnym działaniem misji w roku 2008 był sondaż odsłaniający zupełnie nową kartę dziejów wybrzeża libańskiego w tym rejonie. Wykop otwarty na skrzyżowaniu uliczek pozwolił na odsłonięcie warstw starszych od zabudowy widocznej na powierzchni, czyli pochodzącej z okresu rzymskiego i bizantyjskiego. Te wcześniejsze warstwy datowane są przez nas - na podstawie znalezionej ceramiki - na okres hellenistyczny i perski. Co więcej, na samym dnie wykopu, kiedy osiągnęliśmy już skałę, leżały fragmenty ceramiki z epoki wczesnego żelaza. Stały się one świadkiem najstarszych dziejów stanowiska, póki co. Ten jeden sondaż przesunął więc wstecz historię Jiyeh (Porfirejon) o tysiąc lat. Podobna sekwencja chronologiczna udokumentowana jest archeologicznie na niewielu stanowiskach wybrzeża libańskiego, najlepiej zapewne w pobliskim Bejrucie, który kopany był przez archeologów dopiero w toku ostatnich 10-15 lat.

Studenci Karolina Pawlik i Karol Ochnio i archeolog Karol Juchniewicz. Fot. Bartosz Wójcik

Studenci Karolina Pawlik i Karol Ochnio i archeolog Karol Juchniewicz. Fot. Bartosz Wójcik

Co będziemy robić po roku 2009? Kiedy zbadamy część mieszkalną, powrócimy zapewne do kompleksu kościelnego. Musimy dokończyć eksplorację zachodniej połowy bazyliki, w której widać ślady podziału wnętrza na część zarezerwowaną dla wiernych oraz tę dla kleru sprawującego liturgię. Czeka nas tam wielka praca, bo pozostałości bocznych pomieszczeń przylegających do kościoła (kaplic?) przysypane są kilkumetrowymi wydmami piasku.“

20:57, joannagrabowska_net , Co tam się dzieje?
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 lipca 2009

Skoro świt znad Morza Śródziemnego nadciągnęły ciemne chmury, powiał wiatr i… lunęło. Tego ekipa w Jiyeh się nie spodziewała. - Zupełnie jak w Polsce. A miało być tylko słońce - narzekali niektórzy.

Ktoś najwyraźniej wysłuchał tych skarg, bo po ulewie - niezwykłej wprost jak na tę porę roku w Libanie - pojawiło się słońce. Po południu temperatura sięgnęła 35 st. C. Morze było jednak niespokojne, plażę atakowały morskie grzywacze.

Ekipa polskich archeologów w Jiyeh

Ekipa polskich archeologów w Jiyeh. Fot. Bartosz Wójcik

Wczoraj część grupy z Jiyeh pracowała na stanowisku w mieście purpury, a część w Bejrucie. - Przygotowujemy tam dokumentację zabytków, głównie metalowych - powiedział mi dr Waliszewski. - Zostały znalezione przez libańską misję w Jiyeh w 1975 roku podczas pierwszej i na długo jedynej kampanii. Trwała cztery miesiące. Znaleziono wówczas około 600 zabytków.

Wykopaliska przerwała wojna domowa i dokumentacja nie została zrobiona. Dopiero teraz powróciła do nich misja archeologiczna Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej UW i libańskiej Generalnej Dyrekcji Starożytności.

Z kolei grupa, która pozostała w Jiyeh, pracowała na stanowisku. „Odsłaniamy tam nowe pomieszczenia przy murze bazyliki bizantyjskiej. - relacjonuje dr Waliszewski. - Póki co, ukazały się zarysy dwóch pomieszczeń oraz kanalizacji biegnącej dwiema uliczkami. Rozpoczęliśmy też dwa nowe sondaże, które już po dwóch dniach przynoszą obfity plon w postaci ceramiki z III-II w p.n.e. Cofamy się więc w czasie, odkrywając nieznane karty dziejów Porfirejonu. Ale o tym napiszę następnym razem.“

07:11, joannagrabowska_net , Co tam się dzieje?
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 lipca 2009

Konserwacja malowideł w absydzie przyklasztornego kościoła w Kaftun. Zdjęcie: Jarosław Kret (fotografia chroniona jest prawami autorskimi)W górskiej dolinie w północnym Libanie leży Kaftun. To niewielka miejscowość, w której nie ma nawet setki domów. Ale jest tam klasztor greckiego Kościoła prawosławnego. Kilka lat temu podczas prac remontowych w przyklasztornej świątyni mniszki odkryły pod warstwami tynku niewielkie fragmenty malarskich dekoracji na ścianach.

Okazało się, że to malowidła z drugiej połowy XIII wieku. Ich odkrywaniem i konserwacją już piąty rok zajmuje się misja konserwatorsko-archeologiczna Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie i Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej UW. Kieruje nią dr Krzysztof Chmielewski z ASP.

Naukowcy i konserwatorzy odkryli w absydzie i na ścianach wewnętrznych kościoła scenę Deesis (związaną z Sądem Ostatecznym), Zwiastowania Maryi, Komunię Apostołów i przedstawienia świętych: Sergiusza i Bachusa.

Oto zdjęcia z poprzednich sezonów. Na górze - zdjęcie Jarosława Kreta. Dwa na dole - dr. Tomasza Waliszewskiego (uwaga: fotografie są chronione prawami autorskimi. Nie wolno ich powielać ani rozpowszechniać bez zgody autorów).

Prace w absydzie. Zdjęcie chronione jest prawami autorskimi. Nie wolno go upowszechniać bez zgody autora

Prace w absydzie

Prace w absydzie. Zdjęcie chronione jest prawami autorskimi. Nie wolno go upowszechniać bez zgody autora


Pokaż Polskie wykopaliska w Libanie na większej mapie
sobota, 04 lipca 2009

Pierwsze dni w Libanie? Sprzątanie, meblowanie, czyli urządzanie bazy. Nie mają lekko uczestnicy polskiej ekipy archeologiczno-konserwatorskiej, która od kilku dni przebywa na stanowisku w Jiyeh.

Na szczęście dziś mogą zapomnieć o porządkach. Część z nich wybrała się właśnie na wycieczkę do Saidy. To dawny Sydon. Bartek Wójcik obiecał przysłać relację z tej wyprawy. Na razie jednak opowiedział mi, co wszyscy porabiali od 27 czerwca. To wtedy wyruszyła przez Istambuł do Bejrutu pierwsza archeogrupa. Następna dojechała dwa dni później. I zaczęło się lokowanie w bazie.

Dom, w którym mieszkają w Jiyeh, pokazałam w notce „Naukowcy i studenci w jednym stoją domu”. Ulokowało się w nim 18 osób. Kilka jeszcze przybędzie, ale to za parę dni. Szczęściarze - minęły im najnudniejsze na świecie prace: porządkowe. Teraz czas na dokładniejszą wizję lokalną. Zdaje się, że w najgorszym stanie była łazienka… „W momencie naszego przyjazdu zasługiwała na wyburzenie - napisał Bartek. - Sufit groził zawaleniem, drzwi nie domykały się, nie było wody.” Co zostało zrobione? Sufit został skuty przez miejscowego robotnika. Resztą zajęli się sami studenci. Na początek wymontowali drzwi. „Po ich przycięciu, wyjęciu zamka, zatkaniu wszystkich szpar i dziur papierem łazienka w końcu spełnia swoje zadanie :)” - twierdzi Bartek. Oto jak to miejsce prezentuje się po tych wszystkich zabiegach:

Łazienka po przeróbkach...

Zdjęcie: Jarek Paszkiewicz

Pozostałe pomieszczenia wyglądają znacznie lepiej. A może tylko na zdjęciach? ;)

Oto kuchnia.

Kuchnia. Dwoje dyżurnych będzie w niej przygotowywało codzienne posiłki

Zdjęcie: Bartek Wójcik

Posiłki będą w niej przygotowywać dyżurni. Codziennie dwie inne osoby. Ciekawe czy wszyscy umieją gotować. Przygotowanie obiadu dla kilkunastu osób to sztuka. Dbanie o porządek w bazie przy tym to drobiazg. Poniżej - jadalnia. Obie te izby znajdują się w mieszkaniu studentów.

Jadalnia

Zdjęcie: Bartek Wójcik

Natomiast w lokalu zajętym przez kadrę jest „biuro”. Wygląda tak:

Biuro

Zdjęcie: Bartek Wójcik

„Każdego dnia po obiedzie, przez około dwie godziny, prowadzone są w nim prace dokumentacyjne - rysowanie, katalogowanie i opisywanie zabytków” - pisze Bartek.

Przy okazji warto podać plan dnia. Jestem sową, więc mnie nie zachwycił. Dlaczego? Bo pobudkę mają tam o nieludzkiej godzinie: 5,45 (to czas libański; w Polsce będzie to 4.45!). Potem jest „praca na wykopie” - 6.30-10.20, drugie śniadanie - 10.30, znów praca na wykopie - 11.15-15, czyszczenie i dzielenie zabytków - 15-15.30, „przystawki” (to chyba jakiś posiłek, muszę dopytać) - 15.30, potem czas wolny - 15.45-18, obiad - 18.00, i praca dokumentacyjna - 18.30-20.30.

Od siebie dodam, że ok. 22 Bartek czuwa jeszcze przy Internecie - wysyła mi wieści, co słychać w Jiyeh.

A na koniec zachowałam coś specjalnego. Widok z tarasu. Można go pozazdrościć. To znaczy tylko tego, co w oddali, bo te druty za barierką... ;(

Widok z tarasu

Zdjęcie: Bartek Wójcik

Od ekipy w Kaftun nie mam jeszcze wieści. Musimy poczekać kilka dni.

20:26, joannagrabowska_net , Co tam się dzieje?
Link Dodaj komentarz »